środa, 31 października 2012

● Prologue


Mam na imię Marta. Marta Julia Kubiak. Moje życie nie jest jakieś mega interesujące. Po za spotkaniami z bratem przyrodnim jestem zwykłą dziewczyną. Nawet w trakcie nich Michał nie staje się wielką gwiazdą. Oboje zachowujemy się jak rodzeństwo, które nie widziało się od wieku. Moja miłość do siatkówki zrodziła się z tego, iż mój brat ją kocha. Pamiętam gdy jako mała dziewczynka zabierał mnie na swoje treningi. Po śmierci mojej mamy stało się to codziennością. Miałam może 5 lat jak zmarła moja mama, później opiekę nade mną przejął ojciec wraz z żoną. Trafiłam pod skrzydła rodziny Kubiaków. Owszem mam to samo nazwisko. Ale wracając do moich zainteresowań. Nie jestem wielką mistrzynią w siatkówce. Michał zawsze się ze mnie naśmiewa, w końcu on jest siatkarzem i ja jako jego siostra powinnam również świetnie radzić sobie w tej dyscyplinie. A wcale tak nie jest, nie mam po prostu talentu. Nie umiem czasami nawet trafić w piłkę. Obserwatorzy z boku jak tylko widzą, że wychodzę na boisko od razu śmieją się. W sumie ja także. Uwielbiam gdy Michał wraca do domu po zgrupowaniach, albo udanym sezonie ligowym. Zawsze przywozi mi różne pamiątki, ale nie to się dla mnie liczy. Razem z Moniką wypatrujemy go w oknie. A gdy tylko nadarzy się okazja na kibicowanie pakujemy rzeczy i od razu jedziemy. Mam bardzo dobry kontakt z narzeczoną brata. W końcu znam ją od dawna. Tak samo znam najlepszego przyjaciela – Zbyszka Bartmana. (…) Telefon zadzwonił. Podniosłam głowę i spojrzałam na wyświetlacz. „Monika”  później spojrzałam na zegarek. O cholera. Było już po 9
- Monia, przepraszam. – Próbowałam się wytłumaczyć.
- Marta nic nie szkodzi. Za ile przyjdziesz.? – Monika była dla mnie zawsze wyrozumiała. Ale czasami wypadało na mnie nakrzyczeć. – Śpiesz się. Nie będę czekała na Ciebie wieczność. – Szybko podniosłam się i nałożyłam na siebie jakieś ciuchy. Związałam niezdarnie włosy i wybiegłam z pokoju. Nikogo nie było w domu. Rodzice poszli do pracy. Nałożyłam na stopy jakieś buty. I wyszłam. Kilka minut zajęło mi dojście do domu Moni. Zdzwoniłam do drzwi. Po chwili otworzyła je narzeczona mojego brata.
- Monia, co wykombinowałaś.? – Weszłam do środka.
- Jutro Michał przyjeżdża.- Uśmiechnęła się szeroko.  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz