piątek, 2 listopada 2012

● Chapter One


- Marta, wstawaj. – Jakiś głos próbował wyrwać mnie ze snu. Nagminnie powtarzał moje imię. Westchnęłam cicho i spojrzałam na stojącego nade mną mężczyznę. Od wielu miesięcy nie widziałam brata. A teraz pojawił się jak gdyby nigdy nic w moim małym pokoiku wypełnionym po brzegi zdjęciami i autografami. Podniosłam się szybko z łóżka i zaspanym wzrokiem zmierzyłam siedzącego na brzegu mężczyznę. Uśmiechnęłam się szeroko i wyciągnęłam ramiona w stronę przybysza.
- Michał. Nie spodziewałam się Ciebie. – Byłam zaskoczona wizytą brata. Od czasu gdy na poważnie zaczęła się jego przygoda z siatkówką nie mieliśmy okazji spędzić ze sobą więcej niż kilka dni. Może tym razem zmieni się to i choć raz od tak długiego czasu pobędę z nim dłużej. – Na ile przyjechałeś.? – Uniosłam brwi ku górze i wyczekiwałam odpowiedzi.
- Jestem tylko na kilka dni. – Mój uśmiech zniknął z twarzy. – Ale nie smutaj się mała. Mam dla Ciebie małą niespodziankę. – Widziałam radość na jego twarzy. Byliśmy rodzeństwem przyrodnim. Jako młodsza siostrzyczka, Michał troszczył się o mnie. Czasami za bardzo się o mnie martwił. Nie miałam mu tego jednak za złe.
- Nie zapomniałeś, że do siostry zawsze przyjeżdża się z jakąś niespodzianką. – Zaśmiałam się cicho pod nosem i odkryłam się po czym wstałam z łóżka. Usiadłam na brzegu tuż obok brata. W połowie września miałam ukończyć 18 lat. Stać się pełnoletnia. Mogłam wtedy zacząć decydować o sobie; chyba tylko w swoich snach. Bo ani Michał ani rodzice nie pozwolą mi na to.
- Ja o Tobie nigdy nie zapominam. Wiesz o tym mała. – Uśmiechnął się szeroko po czym wstał. Swoje kroki skierował w stronę biurka, na którym leżał aparat. Dostałam go na 17 urodziny od rodziców i oczywiście od Michała. – Dalej robisz zdjęcia.? – Odwrócił się i zmierzył mnie wzorkiem.
- Tak, ale od kilku tygodni nie znalazłam swojego natchnienia. – Zaśmiałam się i wyciągnęłam rękę. Położył aparat na mojej dłoni.  – Dziękuję. A teraz zostawię Ciebie. – Wstałam i weszłam do łazienki przy moim pokoju. Po 30 minutach wyszłam z łazienki, po czym opuściłam swój pokój i zeszłam po schodach do kuchni.
- Cześć rodzinko. – Uśmiechnęłam się wesoło i usiadłam na krześle. Wzięłam do rąk stojący przede mną kubek i upiłam z niego łyka ciepłej kawy.
- Marta, niedługo muszę jechać do pracy. Mama zostawi wam samochód. – Podniosłam wzrok i spojrzałam na tatę stojącego w drzwiach.
- Dobrze. Miłego dnia tato. – Odstawiłam kubek na stół i spojrzałam na mamę. Stała tuż obok taty. – Poradzimy sobie. – Po tych słowach rodzice opuścili domu. – No dobra to jaką masz dla mnie niespodziankę. – Szeroko uśmiechnęłam się
- Mam dzisiaj trening, więc pomyślałem, że zabiorę swoją młodszą siostrzyczkę. – Uśmiechnął się wesoło. Zaskoczyło mnie to. Dzisiaj miałam poznać swoich idoli. Do tego czasu znałam najlepszego przyjaciela brata; Zbyszka Bartmana. – Cieszysz się.? – Oczywiście, że się cieszyłam. Ale byłam także zaskoczona. Bo przecież nie codziennie dostaje się taki prezent od brata.
- Oczywiście, że się cieszę. – Zaskoczenie wciąż było na mojej twarzy. Byłam bardzo zaskoczona propozycją, ale także szczęśliwa i podekscytowana. – O której masz ten trening. – Wstałam z krzesła i stanęłam tuż obok niego.
- Spokojnie, jeszcze mamy trochę czasu. Jest dopiero 8 godzina. – Spojrzał na zegarek. Złapałam za kubek z kawą i wypiłam ją szybko. Po czym poleciałam na górę.  Musiałam wyglądać jak człowiek. A nie straszydło, którym teraz byłam.

Godzinę później.

- Ja tam chyba nie wejdę. – Stanęłam jak wryta przed wejściem na salę na której trenował mój brat wraz z kolegami z reprezentacji. Miałam strasznego stresa.
- No przestań. Boisz się kilku facetów. – Zaśmiał się wesoło. Pchnął drzwi i zaprosił mnie do środka. Przez klika sekund stałam tak i wpatrywałam się w przestrzeń za drzwiami po czym zrobiłam nieśmiały krok do przodu. – Jesteś na dobrej drodze Marta. – Zrobiłam kolejny krok i znalazłam się w sali. W środku było kilka osób. W tym Zbyszek. Uśmiechnęłam się delikatnie. Jedną osobę znam. To jakoś ułatwi mi wejście dalej w głąb pomieszczenia.
- Weszłam,  zadowolony. – Obejrzałam się do tyłu, ale za mną nikogo nie było. – Cholera. – Zdawało mi się, ze powiedziałam to tylko w myślach póki nie usłyszałam jakiegoś głosu.
- Marta, jak miło Ciebie widzieć. – Podniosłam wzrok i spojrzałam na najlepszego przyjaciela mojego brata. – Myślałem, że Dziku się rozmyślił i nie zabierze Ciebie ze sobą. – Zaśmiał się wesoło, po chwili i ja szeroko uśmiechnęłam się.
- Zibi. Wepchnął mnie tu na siłę – Zaśmiałam się wesoło.
- Za chwilę przedstawię Ciebie reszcie. – Obejrzał się do tyłu, ale prócz naszej dwójki nikogo nie było na Sali.


____________________________________
Kolejny epizod pojawi się się prawdopodobnie w niedzielę. Mam nadzieję, że podoba wam się pierwszy rozdział. Piszcie w komentarzach :P  

środa, 31 października 2012

● Prologue


Mam na imię Marta. Marta Julia Kubiak. Moje życie nie jest jakieś mega interesujące. Po za spotkaniami z bratem przyrodnim jestem zwykłą dziewczyną. Nawet w trakcie nich Michał nie staje się wielką gwiazdą. Oboje zachowujemy się jak rodzeństwo, które nie widziało się od wieku. Moja miłość do siatkówki zrodziła się z tego, iż mój brat ją kocha. Pamiętam gdy jako mała dziewczynka zabierał mnie na swoje treningi. Po śmierci mojej mamy stało się to codziennością. Miałam może 5 lat jak zmarła moja mama, później opiekę nade mną przejął ojciec wraz z żoną. Trafiłam pod skrzydła rodziny Kubiaków. Owszem mam to samo nazwisko. Ale wracając do moich zainteresowań. Nie jestem wielką mistrzynią w siatkówce. Michał zawsze się ze mnie naśmiewa, w końcu on jest siatkarzem i ja jako jego siostra powinnam również świetnie radzić sobie w tej dyscyplinie. A wcale tak nie jest, nie mam po prostu talentu. Nie umiem czasami nawet trafić w piłkę. Obserwatorzy z boku jak tylko widzą, że wychodzę na boisko od razu śmieją się. W sumie ja także. Uwielbiam gdy Michał wraca do domu po zgrupowaniach, albo udanym sezonie ligowym. Zawsze przywozi mi różne pamiątki, ale nie to się dla mnie liczy. Razem z Moniką wypatrujemy go w oknie. A gdy tylko nadarzy się okazja na kibicowanie pakujemy rzeczy i od razu jedziemy. Mam bardzo dobry kontakt z narzeczoną brata. W końcu znam ją od dawna. Tak samo znam najlepszego przyjaciela – Zbyszka Bartmana. (…) Telefon zadzwonił. Podniosłam głowę i spojrzałam na wyświetlacz. „Monika”  później spojrzałam na zegarek. O cholera. Było już po 9
- Monia, przepraszam. – Próbowałam się wytłumaczyć.
- Marta nic nie szkodzi. Za ile przyjdziesz.? – Monika była dla mnie zawsze wyrozumiała. Ale czasami wypadało na mnie nakrzyczeć. – Śpiesz się. Nie będę czekała na Ciebie wieczność. – Szybko podniosłam się i nałożyłam na siebie jakieś ciuchy. Związałam niezdarnie włosy i wybiegłam z pokoju. Nikogo nie było w domu. Rodzice poszli do pracy. Nałożyłam na stopy jakieś buty. I wyszłam. Kilka minut zajęło mi dojście do domu Moni. Zdzwoniłam do drzwi. Po chwili otworzyła je narzeczona mojego brata.
- Monia, co wykombinowałaś.? – Weszłam do środka.
- Jutro Michał przyjeżdża.- Uśmiechnęła się szeroko.  

● Welcome!


Hej.!
Opowiadanie będzie o siatkarzach.
Do głównej bohaterki przyjeżdża przyrodni brat i zabiera ją na trening.
Co później się wydarzy dowiecie się sami, a niebawem pojawi się prolog.
Serdecznie zapraszam was do śledzenia opowieści o Marcie i jej bracie Michale.
Głowna bohaterka to MARTA KUBIAK. Wysoka brunetka o ciemnych oczach. 
Niedługo ma skończyć 18 lat. Coś jednak wydarzy się w jej życiu. Coś czego nie zapomni do końca swoich dni.