wtorek, 6 listopada 2012

● Chapter Two


Uśmiechnęłam się nieśmiało do stojącego przede mną mężczyzny. Znaliśmy się bardzo dobrze. A jednak wciąż nie czułam się bardzo swobodnie w jego towarzystwie.
- Michał opowiadał mi jak bardzo wyrosłaś. Ale, że aż tak się zmieniłaś. Zaśmiał się wesoło o przytulił mnie do siebie. Jako mała dziewczynka byłam nieznośna gdy tylko w naszym domu pojawiał się Zbyszek od razu bez opamiętania leciałam do niego. Lubiłam jego towarzystwo.
- A Ty praktycznie się nie zmieniłeś. No prócz fryzury. – Stałam się bardziej odważna. Uśmiech na mojej twarzy stał się wyraźniejszy. – Dobrze Ci w takiej. – Zaśmiałam się melodyjnie. Za plecami usłyszałam kroki. Odwróciłam się i spojrzałam na stojącego za moimi plecami brata. Nie był jednak sam towarzyszył mu inny zawodnik. Odwróciłam się szybko i spojrzałam na Zbyszka. Nie wiem co ja tu robię. Ta niespodzianka była kiepskim pomysłem.  Nie, to to prostu jakiś żart. Nabrałam powietrza w płuca.
- Marta, możesz na chwilę się obrócić.? – Chciałam od razu krzyknąć „zabierz mnie do domu, to nie moje miejsce” ale powstrzymałam się i powoli nieśmiało odwróciłam się. Spojrzałam na wysokiego mężczyznę, oczywiście znałam go tylko z opowiadań Miśka, a także z telewizji. Jednak na żywo nie miałam okazji go zobaczyć. – Młoda, poznaj Bartka. – Młoda, no nie tego już za wiele, był tylko starszy ode mnie o 6 lat.
- Cześć, jestem Marta nie żadna młoda. – Uśmiechnęłam się szerzej i wyciągnęłam dłoń. Nogi zrobiły mi się jak z waty i nie wiedziałam, jak długo będę w stanie utrzymać się na nogach. – Miło mi Ciebie poznać. – Spuściłam wzrok na swoje stopy. Interesujące, zamiast patrzeć się na swojego idola to ja patrzyłam na buty.
- Mnie również Ciebie poznać. Dziku i Zibi dużo o Tobie opowiadali. – Słyszałam nutkę śmiechu w jego głosie. Co tym razem Michał naopowiadał.? Podniosłam głowę i groźnym wzrokiem spojrzałam na brata. – Nie martw się to nic kompromitującego. Same pochwały. -  Uśmiechnął się do mnie szeroko. A ja, chyba zaczerwieniłam się na policzkach. Oh, no Marta ogarnij się.
- Cieszę się, to znaczy Michał jeszcze dzisiaj nie zginie. – Opanował swój głos. Odwróciłam się do tyłu i zobaczyłam jak reszta drużyny wychodzi z szatni. Czas na to abym ulotniła się gdzieś na bok. – Michał, czemu nie zabrałeś ze sobą Moni. – Musiałam się jego o to zapytać. Mnie zabrał, a swojej Moni nie.? Coś musiało się stać. Głowiłam się.
- Oboje ustaliliśmy, że jeden dzień muszę spędzić ze swoją małą siostrzyczką. – Na potwierdzenie tych słów wziął mnie w ramiona, a ja po raz pierwszy nie protestowałam.
- Dobra, Michał wystarczy. Na rozgrzewkę maszeruj. – Gdy w końcu mnie puścił odsunęłam się usiadłam gdzieś z boku.  Żałowałam, że z tego pośpiechu nie zabrałam aparatu. Cóż moja strata, trzeba. Będzie mniej zdjęć do obklejenia kolejnych ścian.  Usiadłam na jednym z krzesełek. Nawet nie zauważyłam jak obok mnie ktoś usiadł.
- Ty jesteś zapewne Marta. – Odwróciłam się spojrzałam na siedzącego obok mnie Krzysztofa Ignaczaka. O mało co nie zleciałam z krzesła. Autentycznie. Wiedziałam, że go tu spotkam, no bo przecież jest częścią reprezentacji. Ale, żeby znał moje imię. Tego się nie spodziewałam. – Jestem…
- Wiem kim pan jest. Jest mi niezmiernie miło pana poznać. Nie wiem co mam powiedzieć. – Za dużo rzeczy chciałam powiedzieć. Miałam natłok myśli i do tego słowotok.
- Cieszę się bardzo. Ale proszę mów mi po prostu Igła. – Uśmiechnął się szeroko, a ja chyba kolejny raz zarumieniłam się na policzkach. Odwołuje to co powiedziałam wcześniej. Ta niespodzianka to najlepsze co mógł zrobić dla mnie braciszek. Ok, prócz spędzenia całego dnia tylko ze mną
- Igła wracaj. – Do moich uszu dobiegł głos Bartka.
- Miło było Ciebie poznać Igła. – Uśmiechnęłam się znacznie szerzej do libero naszej reprezentacji. Mogę powiedzieć, że trening jaki zobaczyłam był interesujący. Miałam także okazję poznać  trenera. Dzisiejszy dzień należał jak najbardziej do udanych. W końcu niecodziennie brat-siatkarz zabiera mnie na treningi.  I nie codziennie mogę poznać całą reprezentacje. Dzisiaj poznałam każdego. Z wszystkimi zamieniłam choć jedno zdanie. Misiek naprawdę dzisiaj się spisał. Czekam na kolejny taki trening. Mimo braku aparatu udało mi się strzelić parę fotek. Będą jak znalazł do mojej kolekcji.
- Jak podobało Ci się.? – Siedzieliśmy już w samochodzie. W ręku trzymałam telefon. Po powrocie miałam zadzwonić do Ulki. Przez cały dzień wysyłała mi wiadomości z zapytaniem gdzie jestem.
-Było świetnie. Jeden z najlepszych dni w moim życiu. Dziękuję Ci za to. – Przybliżyłam się do brata i pocałowałam go w policzek. Słodki głosik i uśmieszek mu nie wystarczy. – Swoim łamanym angielskim nawet dogadałam się z trenerem. – Zaśmiałam się melodyjnie. Mój angielski nie był świetnie doszlifowany, namawiałam wielokrotnie rodziców do wyjazdu do Anglii. Ale zawsze mieli jakieś ale.  Może w niedalekiej przyszłości namówię ich na wyjazd.(…) Po powrocie do domu, byłam tak padnięta, że od razu położyłam się do łóżka. Przez dłuższy czas nie mogłam zasnąć z tego podekscytowania. W pewnym momencie drzwi do mojego pokoju otworzyły się.
- Marta. Trzymaj – Michał rzucił swój telefon w moją stronę. Wiadomość od Bartka Kurka. Nie, nie przeczytam tego. A może jednak. No dobra przeczytam. Spojrzałam na wyświetlacz i zamarłam. „Myślę, że podobał Ci się dzień spędzony z nami.? Jeśli nie masz na jutro żadnych planów zapraszam Ciebie na kawę. Chciałbym bliżej poznać siostrę Dzika. Bartek”  O mamuniu.! Wstałam i zaczęłam dosłownie skakać. Zostałam zaproszona na kawę przez Bartka Kurka.! Zegarek wskazywał 2 w nocy. Ale to nie ważne. Wybrałam numer Ulki. Po kilku sygnałach usłyszałam zaspany głos przyjaciółki.
- Marta, posrało Ciebie.
- Słuchaj, to nie jest żaden żart. Ale…. – Chciałam zbudować napięcie.
- Ale co.? – Była najwyraźniej zdenerwowana moim przedłużaniem rozmowy.
- Jutro idę na kawę z Bartkiem Kurkiem. – Pisnęłam podekscytowana do słuchawki. Ulka na tą wiadomość jakby ożyła.
- Co ty pieprzysz.? – Powiedziała piskliwym głosem.
- No mówię serio.
- I mam Ci uwierzyć.? Chora jesteś na mózg.?
- Ale to prawda. Dobra nie wierzysz mi. Ok. Jak sobie chcesz. Idę spać. – W tym samym momencie rozłączyłam się. Po minucie dostałam wiadomość. „Ale to nie ściema.?” Zaśmiałam się wesoło. Oj Ulciu, Ulciu. „To wcale nie ściema, tylko najprawdziwsza prawda.”


___________________________________________
I pojawił się kolejny rozdział. Wszelkie spostrzeżenia proszę pisać. To bardzo mi pomoże. :)  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz