Siedzieliśmy tak przez długi czas. Straciłam kompletnie
poczucie mijającego niemiłosiernie czasu. Po godzinie 15 zaczął odzywać się mój
telefon. Speszona wyciągnęłam go z kieszeni „ Michał- Młoda wracaj już, rodzice
wydzwaniają do mnie gdzie jesteś. Nie zostawiłaś im żadnej kartki.?”
Zignorowałam tego sms-a. Ale mój nadopiekuńczy brat był nieustępliwy. Tym razem
zadzwonił do mojego towarzysza.
- Tak jest jeszcze ze mną. Coś ważnego.? – Nie błagam Michał czemu mi to zawsze robisz. Bartek wyciągnął telefon w moją stronę. – To chyba jednak coś ważnego. – Wzięłam komórkę od rozmówcy i przyłożyłam ją do ucha.
- Ej nic mi nie jest. Rodzice nie świrują tylko Ty się martwisz. Nikt mnie przecież nie ukradnie. A nawet gdyby. Zapłacisz okup. – Zaśmiałam się cicho, chciałam jakoś rozładować napięcie. Mogłam po prostu powiedzieć „ Michał wyluzuj.” Ale nie, ja zawsze musiałam coś durnego dopowiedzieć. – Ok…. Dobra. Niedługo będę w domu. – Podałam telefon mężczyźnie siedzącemu naprzeciw mnie. – Chyba będę musiała się zbierać. Dziękuję za miło spędzony czas. – Uśmiechnęłam się nieśmiało. Czułam niedosyt. Bardziej chciałam poznać Bartka. Niestety dzisiaj nie udało mi się poznać większości. Może innym razem. Wszystko przecież jest przede mną. Podniosłam się z krzesła. Przełożyłam torebkę przez ramię.
- Poczekaj. Mogłabyś chociaż zostawić numer telefonu. – Fakt. Gapa, ciamajda i jeszcze wiele można by było o mnie powiedzieć. Wyciągnęłam karteczkę z portfela i długopis gdzieś z torebki i zapisałam na niej swój numer telefonu.
- Proszę. Może jutro jeszcze przyjadę z Miśkiem na trening. O ile zabierze mnie. – Zaśmiałam się wesoło. – Jeszcze raz dziękuję . – Odwróciłam się na pięcie i opuściłam lokal. Niedosyt. Czuję go cały czas. Ale jest plus. Bartosz Kurek ma mój numer telefonu.! Zanim ta informacja dotarła do mnie tak na poważnie zdążyłam wrócić do domu. Zastałam w nim tylko Monikę i Michała. Tyle rabanu o nic. Rodziców jeszcze nie było.
- To tak rodzice się o mnie martwią.? – Uniosłam brwi ku górze. Rzuciłam torebkę na podłogę, ściągnęłam trampki z nóg i udałam się do salonu. Włączyłam jakiś kanał muzyczny, starając się zagłuszyć rozmowę dobiegającą z kuchni. – Bla bla bla…. – Wlepiłam wzrok w telewizor. Nic nowego, ta sama muzyka, te same denne testy bez żadnego przesłania. Jednak trzeba było czymś zabić tą nudę. Do 20 było jeszcze dużo czasu. A cię spokojnie mogłam zająć się przygotowaniem na wyjazd. Za kilka dni miałam lecieć do Londynu. Ubłagałam rodziców aby pozwolili mi na to. Wyłączyłam telewizor i wyszłam z salonu. Swoje korki skierowałam ku górze. Zatrzymał mnie jednak dźwięk telefonu w mojej kieszeni. Wyciągnęłam go i spojrzałam na nieznany numer. Otworzyłam szybko wiadomość i przeczytałam ją. Wiedziałam dobrze kto jest nadawcą. Jednak zanim odpisałam zastanowiłam się dokładnie nad jej treścią. Usiadłam na podłodze pokoju. Od zawsze byłam w jakimś stopniu związana z siatkówką. Zbiegłam ze schodów i weszłam do kuchni. Michał i Monika jeszcze byli. Usiadłam obok nich i spojrzałam na brata.
- Doobra, co wy oboje kombinujecie.? – Uniosłam brwi ku górze. Wiedziałam to musiał być jakiś spisek.
- My nic nie kombinujemy. – Pierwsza odezwała się Monika. Spojrzałam na nią. Chciałam odczytać do tak naprawdę może myśleć. Każdy ruch twarzy jednak potwierdzał mnie w przekonaniu iż Monia mówi prawdę. – Znalazłam kilka Twoich zdjęć w pokoju. Wysłałam je do gazety. Nie widziałaś ich. Ale Michał je widział. Pokazał reszcie. – Jakie zdjęcia.? Nie przypominam sobie, żebym na wierzchu zostawiła jakieś zdjęcia. No chyba, że te z memoriału. No nie.
- A co ma z tym wszystkim wspólnego. – Położyłam dłoń na stole, drugą zaś podparłam się. – Zdjęcia, nie mają nic wspólnego z wczorajszym treningiem i dzisiejszym spotkaniem.?
-Mają. Zibi miał Ci powiedzieć. – Odezwał się Michał. Co on miał na myśli o tym mówić. – Rodzice powiedzieli mi, że lepisz do Londynu. To dobrze, bo chcę żebyś nam trochę pomogła. – Ja pomóc. No nie. To musi być jakiś żart.
- W czym ja mam wam niby pomagać.? – Nie rozumiałam jego toku myślenia. – Co może mam zostać fotografem reprezentacyjnym.?
- Dokładnie. To miał Ci powiedzieć Zbyszek. – Uśmiechnął się z ulgą. Co to miało niby znaczyć. Przecież moje zdjęcia to czysta amatorka.
- Okej. Nie rozumiem. – Zaśmiałam się cicho. Mnie się to po prostu przywidziało. Albo nawet przyśniło. Uszczypnęłam się w przedramię, o poczułam ból. To nie jest sen – Jaja sobie ze mnie robicie i tyle. – Dodałam szybko.
- Nie skąd.
- Właśnie, to czysta prawda. Będziesz miała co zapisać na CV prócz spokrewnienia ze mną. – Zaśmiał się wesoło, do chwili Monika do niego dołączyła i na samym końcu ja. To wszystko było jakieś dziwne i banalne. Jak coś takiego może przytrafić się w prawdziwym życiu. Pozostaje mi wierzyć, że nkt mnie nie wkręca.
-Na pewno mnie nie wkręcacie.?
- Nie. Nie wierzysz nam.?
- Jakoś ciężko mi jest w to uwierzyć. – Uśmiechnęłam się delikatnie. Ciężko to za mało powiedziane. – Dobra powiedzmy, że wam wierzę. Do czego wam w reprezentacji taki fotograf.?
- Nie wiem, nie mój pomysł. – Zaśmiał się wesoło.
- Spoko. – Ukradkiem spojrzałam na zegarek. Była 17. Powinnam coś przygotować na wieczór z Ulką. – Zostawię was. Idę na noc do Ulki. Została sama i trochę boi się. – Rozbawienie pojawiło się na mojej twarzy jak i na twarzach reszty. – Powiedz rodzicom, że jutro będę po obiedzie. O której macie trening.?
- Po 9. Przyjechać po Ciebie.?
- Jak możesz. – Wstałam od stołu i udałam się do swojego pokoju. Zapakował do torby kilka potrzebnych mi rzeczy. Piżamę, szczoteczkę do zębów i zestaw ubrań.
Dwie godziny później.
Znalazłam się pod drzwiami domu przyjaciółki. Przyjaźniłyśmy się od przedszkola. W pewnym sensie byłyśmy jak siostry. Znałyśmy się na wylot. Przez 14 lat naszej znajomości nie miałyśmy przed sobą tajemnic. Znałyśmy każdy żenujący szczegół i wszystkie miłostki. Drzwi otworzył starszy brat Ulki.
- Cześć Kamil. – Ominęłam go i weszłam do domu. Nie zwracałam już w ogóle na niego uwagi. Gdy tylko pojawiałam się w ich domu; on od razu go opuszczał. Słyszałam jak Ulka krząta się po kuchni.
- Marta. – Od razu rzuciła mi się na szyję. Kilka dni temu wróciła z rodzinnych wakacji.
- Cześć. Nie będziemy dzisiaj długo siedzieć. Jutro znów jadę na trening z Michałem. – Uśmiechnęłam się delikatnie.
- Co znów będziesz tam robić idiotko. Patrzeć jak grają.? – Zaśmiała się
- Nie wiem może.
[…] Po pierwszej w nocy w końcu zasnęłyśmy. Powiedziałam jej o wszystkim. W końcu po jakimś czasie wydałoby się to. Wolałam przecież żeby dowiedziała się tego ode mnie niż od papli brata.
____________________________________________
- Tak jest jeszcze ze mną. Coś ważnego.? – Nie błagam Michał czemu mi to zawsze robisz. Bartek wyciągnął telefon w moją stronę. – To chyba jednak coś ważnego. – Wzięłam komórkę od rozmówcy i przyłożyłam ją do ucha.
- Ej nic mi nie jest. Rodzice nie świrują tylko Ty się martwisz. Nikt mnie przecież nie ukradnie. A nawet gdyby. Zapłacisz okup. – Zaśmiałam się cicho, chciałam jakoś rozładować napięcie. Mogłam po prostu powiedzieć „ Michał wyluzuj.” Ale nie, ja zawsze musiałam coś durnego dopowiedzieć. – Ok…. Dobra. Niedługo będę w domu. – Podałam telefon mężczyźnie siedzącemu naprzeciw mnie. – Chyba będę musiała się zbierać. Dziękuję za miło spędzony czas. – Uśmiechnęłam się nieśmiało. Czułam niedosyt. Bardziej chciałam poznać Bartka. Niestety dzisiaj nie udało mi się poznać większości. Może innym razem. Wszystko przecież jest przede mną. Podniosłam się z krzesła. Przełożyłam torebkę przez ramię.
- Poczekaj. Mogłabyś chociaż zostawić numer telefonu. – Fakt. Gapa, ciamajda i jeszcze wiele można by było o mnie powiedzieć. Wyciągnęłam karteczkę z portfela i długopis gdzieś z torebki i zapisałam na niej swój numer telefonu.
- Proszę. Może jutro jeszcze przyjadę z Miśkiem na trening. O ile zabierze mnie. – Zaśmiałam się wesoło. – Jeszcze raz dziękuję . – Odwróciłam się na pięcie i opuściłam lokal. Niedosyt. Czuję go cały czas. Ale jest plus. Bartosz Kurek ma mój numer telefonu.! Zanim ta informacja dotarła do mnie tak na poważnie zdążyłam wrócić do domu. Zastałam w nim tylko Monikę i Michała. Tyle rabanu o nic. Rodziców jeszcze nie było.
- To tak rodzice się o mnie martwią.? – Uniosłam brwi ku górze. Rzuciłam torebkę na podłogę, ściągnęłam trampki z nóg i udałam się do salonu. Włączyłam jakiś kanał muzyczny, starając się zagłuszyć rozmowę dobiegającą z kuchni. – Bla bla bla…. – Wlepiłam wzrok w telewizor. Nic nowego, ta sama muzyka, te same denne testy bez żadnego przesłania. Jednak trzeba było czymś zabić tą nudę. Do 20 było jeszcze dużo czasu. A cię spokojnie mogłam zająć się przygotowaniem na wyjazd. Za kilka dni miałam lecieć do Londynu. Ubłagałam rodziców aby pozwolili mi na to. Wyłączyłam telewizor i wyszłam z salonu. Swoje korki skierowałam ku górze. Zatrzymał mnie jednak dźwięk telefonu w mojej kieszeni. Wyciągnęłam go i spojrzałam na nieznany numer. Otworzyłam szybko wiadomość i przeczytałam ją. Wiedziałam dobrze kto jest nadawcą. Jednak zanim odpisałam zastanowiłam się dokładnie nad jej treścią. Usiadłam na podłodze pokoju. Od zawsze byłam w jakimś stopniu związana z siatkówką. Zbiegłam ze schodów i weszłam do kuchni. Michał i Monika jeszcze byli. Usiadłam obok nich i spojrzałam na brata.
- Doobra, co wy oboje kombinujecie.? – Uniosłam brwi ku górze. Wiedziałam to musiał być jakiś spisek.
- My nic nie kombinujemy. – Pierwsza odezwała się Monika. Spojrzałam na nią. Chciałam odczytać do tak naprawdę może myśleć. Każdy ruch twarzy jednak potwierdzał mnie w przekonaniu iż Monia mówi prawdę. – Znalazłam kilka Twoich zdjęć w pokoju. Wysłałam je do gazety. Nie widziałaś ich. Ale Michał je widział. Pokazał reszcie. – Jakie zdjęcia.? Nie przypominam sobie, żebym na wierzchu zostawiła jakieś zdjęcia. No chyba, że te z memoriału. No nie.
- A co ma z tym wszystkim wspólnego. – Położyłam dłoń na stole, drugą zaś podparłam się. – Zdjęcia, nie mają nic wspólnego z wczorajszym treningiem i dzisiejszym spotkaniem.?
-Mają. Zibi miał Ci powiedzieć. – Odezwał się Michał. Co on miał na myśli o tym mówić. – Rodzice powiedzieli mi, że lepisz do Londynu. To dobrze, bo chcę żebyś nam trochę pomogła. – Ja pomóc. No nie. To musi być jakiś żart.
- W czym ja mam wam niby pomagać.? – Nie rozumiałam jego toku myślenia. – Co może mam zostać fotografem reprezentacyjnym.?
- Dokładnie. To miał Ci powiedzieć Zbyszek. – Uśmiechnął się z ulgą. Co to miało niby znaczyć. Przecież moje zdjęcia to czysta amatorka.
- Okej. Nie rozumiem. – Zaśmiałam się cicho. Mnie się to po prostu przywidziało. Albo nawet przyśniło. Uszczypnęłam się w przedramię, o poczułam ból. To nie jest sen – Jaja sobie ze mnie robicie i tyle. – Dodałam szybko.
- Nie skąd.
- Właśnie, to czysta prawda. Będziesz miała co zapisać na CV prócz spokrewnienia ze mną. – Zaśmiał się wesoło, do chwili Monika do niego dołączyła i na samym końcu ja. To wszystko było jakieś dziwne i banalne. Jak coś takiego może przytrafić się w prawdziwym życiu. Pozostaje mi wierzyć, że nkt mnie nie wkręca.
-Na pewno mnie nie wkręcacie.?
- Nie. Nie wierzysz nam.?
- Jakoś ciężko mi jest w to uwierzyć. – Uśmiechnęłam się delikatnie. Ciężko to za mało powiedziane. – Dobra powiedzmy, że wam wierzę. Do czego wam w reprezentacji taki fotograf.?
- Nie wiem, nie mój pomysł. – Zaśmiał się wesoło.
- Spoko. – Ukradkiem spojrzałam na zegarek. Była 17. Powinnam coś przygotować na wieczór z Ulką. – Zostawię was. Idę na noc do Ulki. Została sama i trochę boi się. – Rozbawienie pojawiło się na mojej twarzy jak i na twarzach reszty. – Powiedz rodzicom, że jutro będę po obiedzie. O której macie trening.?
- Po 9. Przyjechać po Ciebie.?
- Jak możesz. – Wstałam od stołu i udałam się do swojego pokoju. Zapakował do torby kilka potrzebnych mi rzeczy. Piżamę, szczoteczkę do zębów i zestaw ubrań.
Dwie godziny później.
Znalazłam się pod drzwiami domu przyjaciółki. Przyjaźniłyśmy się od przedszkola. W pewnym sensie byłyśmy jak siostry. Znałyśmy się na wylot. Przez 14 lat naszej znajomości nie miałyśmy przed sobą tajemnic. Znałyśmy każdy żenujący szczegół i wszystkie miłostki. Drzwi otworzył starszy brat Ulki.
- Cześć Kamil. – Ominęłam go i weszłam do domu. Nie zwracałam już w ogóle na niego uwagi. Gdy tylko pojawiałam się w ich domu; on od razu go opuszczał. Słyszałam jak Ulka krząta się po kuchni.
- Marta. – Od razu rzuciła mi się na szyję. Kilka dni temu wróciła z rodzinnych wakacji.
- Cześć. Nie będziemy dzisiaj długo siedzieć. Jutro znów jadę na trening z Michałem. – Uśmiechnęłam się delikatnie.
- Co znów będziesz tam robić idiotko. Patrzeć jak grają.? – Zaśmiała się
- Nie wiem może.
[…] Po pierwszej w nocy w końcu zasnęłyśmy. Powiedziałam jej o wszystkim. W końcu po jakimś czasie wydałoby się to. Wolałam przecież żeby dowiedziała się tego ode mnie niż od papli brata.
____________________________________________
Myślę, że nowy rozdział spodoba wam się. Wszelkie uwagi, zażalenia proszę pisać w komentarzach. Będę brała je pod uwagę.

Mogę powiedzieć tylko, że czekam na kolejne <3 :)
OdpowiedzUsuńCieszę się niezmiernie ;)
Usuń