Uśmiechnęłam się nieśmiało do stojącego przede mną
mężczyzny. Znaliśmy się bardzo dobrze. A jednak wciąż nie czułam się bardzo
swobodnie w jego towarzystwie.
- Michał opowiadał mi jak bardzo wyrosłaś. Ale, że aż tak się zmieniłaś. Zaśmiał
się wesoło o przytulił mnie do siebie. Jako mała dziewczynka byłam nieznośna
gdy tylko w naszym domu pojawiał się Zbyszek od razu bez opamiętania leciałam
do niego. Lubiłam jego towarzystwo.
- A Ty praktycznie się nie zmieniłeś. No prócz fryzury. – Stałam się bardziej
odważna. Uśmiech na mojej twarzy stał się wyraźniejszy. – Dobrze Ci w takiej. –
Zaśmiałam się melodyjnie. Za plecami usłyszałam kroki. Odwróciłam się i
spojrzałam na stojącego za moimi plecami brata. Nie był jednak sam towarzyszył
mu inny zawodnik. Odwróciłam się szybko i spojrzałam na Zbyszka. Nie wiem co ja
tu robię. Ta niespodzianka była kiepskim pomysłem. Nie, to to prostu jakiś żart. Nabrałam
powietrza w płuca.
- Marta, możesz na chwilę się obrócić.? – Chciałam od razu krzyknąć „zabierz
mnie do domu, to nie moje miejsce” ale powstrzymałam się i powoli nieśmiało
odwróciłam się. Spojrzałam na wysokiego mężczyznę, oczywiście znałam go tylko z
opowiadań Miśka, a także z telewizji. Jednak na żywo nie miałam okazji go
zobaczyć. – Młoda, poznaj Bartka. – Młoda, no nie tego już za wiele, był tylko
starszy ode mnie o 6 lat.
- Cześć, jestem Marta nie żadna młoda. – Uśmiechnęłam się szerzej i wyciągnęłam
dłoń. Nogi zrobiły mi się jak z waty i nie wiedziałam, jak długo będę w stanie
utrzymać się na nogach. – Miło mi Ciebie poznać. – Spuściłam wzrok na swoje
stopy. Interesujące, zamiast patrzeć się na swojego idola to ja patrzyłam na
buty.
- Mnie również Ciebie poznać. Dziku i Zibi dużo o Tobie opowiadali. – Słyszałam
nutkę śmiechu w jego głosie. Co tym razem Michał naopowiadał.? Podniosłam głowę
i groźnym wzrokiem spojrzałam na brata. – Nie martw się to nic
kompromitującego. Same pochwały. -
Uśmiechnął się do mnie szeroko. A ja, chyba zaczerwieniłam się na
policzkach. Oh, no Marta ogarnij się.
- Cieszę się, to znaczy Michał jeszcze dzisiaj nie zginie. – Opanował swój
głos. Odwróciłam się do tyłu i zobaczyłam jak reszta drużyny wychodzi z szatni.
Czas na to abym ulotniła się gdzieś na bok. – Michał, czemu nie zabrałeś ze
sobą Moni. – Musiałam się jego o to zapytać. Mnie zabrał, a swojej Moni nie.?
Coś musiało się stać. Głowiłam się.
- Oboje ustaliliśmy, że jeden dzień muszę spędzić ze swoją małą siostrzyczką. –
Na potwierdzenie tych słów wziął mnie w ramiona, a ja po raz pierwszy nie
protestowałam.
- Dobra, Michał wystarczy. Na rozgrzewkę maszeruj. – Gdy w końcu mnie puścił
odsunęłam się usiadłam gdzieś z boku.
Żałowałam, że z tego pośpiechu nie zabrałam aparatu. Cóż moja strata,
trzeba. Będzie mniej zdjęć do obklejenia kolejnych ścian. Usiadłam na jednym z krzesełek. Nawet nie
zauważyłam jak obok mnie ktoś usiadł.
- Ty jesteś zapewne Marta. – Odwróciłam się spojrzałam na siedzącego obok mnie
Krzysztofa Ignaczaka. O mało co nie zleciałam z krzesła. Autentycznie.
Wiedziałam, że go tu spotkam, no bo przecież jest częścią reprezentacji. Ale,
żeby znał moje imię. Tego się nie spodziewałam. – Jestem…
- Wiem kim pan jest. Jest mi niezmiernie miło pana poznać. Nie wiem co mam
powiedzieć. – Za dużo rzeczy chciałam powiedzieć. Miałam natłok myśli i do tego
słowotok.
- Cieszę się bardzo. Ale proszę mów mi po prostu Igła. – Uśmiechnął się
szeroko, a ja chyba kolejny raz zarumieniłam się na policzkach. Odwołuje to co
powiedziałam wcześniej. Ta niespodzianka to najlepsze co mógł zrobić dla mnie
braciszek. Ok, prócz spędzenia całego dnia tylko ze mną
- Igła wracaj. – Do moich uszu dobiegł głos Bartka.
- Miło było Ciebie poznać Igła. – Uśmiechnęłam się znacznie szerzej do libero
naszej reprezentacji. Mogę powiedzieć, że trening jaki zobaczyłam był interesujący.
Miałam także okazję poznać trenera.
Dzisiejszy dzień należał jak najbardziej do udanych. W końcu niecodziennie
brat-siatkarz zabiera mnie na treningi.
I nie codziennie mogę poznać całą reprezentacje. Dzisiaj poznałam
każdego. Z wszystkimi zamieniłam choć jedno zdanie. Misiek naprawdę dzisiaj się
spisał. Czekam na kolejny taki trening. Mimo braku aparatu udało mi się
strzelić parę fotek. Będą jak znalazł do mojej kolekcji.
- Jak podobało Ci się.? – Siedzieliśmy już w samochodzie. W ręku trzymałam telefon.
Po powrocie miałam zadzwonić do Ulki. Przez cały dzień wysyłała mi wiadomości z
zapytaniem gdzie jestem.
-Było świetnie. Jeden z najlepszych dni w moim życiu. Dziękuję Ci za to. –
Przybliżyłam się do brata i pocałowałam go w policzek. Słodki głosik i
uśmieszek mu nie wystarczy. – Swoim łamanym angielskim nawet dogadałam się z
trenerem. – Zaśmiałam się melodyjnie. Mój angielski nie był świetnie
doszlifowany, namawiałam wielokrotnie rodziców do wyjazdu do Anglii. Ale zawsze
mieli jakieś ale. Może w niedalekiej
przyszłości namówię ich na wyjazd.(…) Po powrocie do domu, byłam tak padnięta,
że od razu położyłam się do łóżka. Przez dłuższy czas nie mogłam zasnąć z tego
podekscytowania. W pewnym momencie drzwi do mojego pokoju otworzyły się.
- Marta. Trzymaj – Michał rzucił swój telefon w moją stronę. Wiadomość od
Bartka Kurka. Nie, nie przeczytam tego. A może jednak. No dobra przeczytam.
Spojrzałam na wyświetlacz i zamarłam. „Myślę, że podobał Ci się dzień spędzony
z nami.? Jeśli nie masz na jutro żadnych planów zapraszam Ciebie na kawę.
Chciałbym bliżej poznać siostrę Dzika. Bartek”
O mamuniu.! Wstałam i zaczęłam dosłownie skakać. Zostałam zaproszona na
kawę przez Bartka Kurka.! Zegarek wskazywał 2 w nocy. Ale to nie ważne.
Wybrałam numer Ulki. Po kilku sygnałach usłyszałam zaspany głos przyjaciółki.
- Marta, posrało Ciebie.
- Słuchaj, to nie jest żaden żart. Ale…. – Chciałam zbudować napięcie.
- Ale co.? – Była najwyraźniej zdenerwowana moim przedłużaniem rozmowy.
- Jutro idę na kawę z Bartkiem Kurkiem. – Pisnęłam podekscytowana do słuchawki.
Ulka na tą wiadomość jakby ożyła.
- Co ty pieprzysz.? – Powiedziała piskliwym głosem.
- No mówię serio.
- I mam Ci uwierzyć.? Chora jesteś na mózg.?
- Ale to prawda. Dobra nie wierzysz mi. Ok. Jak sobie chcesz. Idę spać. – W tym
samym momencie rozłączyłam się. Po minucie dostałam wiadomość. „Ale to nie
ściema.?” Zaśmiałam się wesoło. Oj Ulciu, Ulciu. „To wcale nie ściema, tylko
najprawdziwsza prawda.”
___________________________________________
I pojawił się kolejny rozdział. Wszelkie spostrzeżenia proszę pisać. To bardzo mi pomoże. :)